Wyjście z sytuacji

Pewien człowiek postanowił wyhodować trawnik. Miał on być gęsty i puszysty, na jego skraju zaś rosłyby wyszukane kwiaty o kolorowych płatkach, by podkreślić głęboką, soczystą zieleń trawy.

Ogrodnik przygotował glebę, wybrał najdroższe nasiona, nie zapomniał o nawozie i regularnym podlewaniu i już po paru dniach pokazały się pierwsze młode źdźbła. Dzięki systematycznemu koszeniu, nawożeniu i pieleniu trawnik rósł wyśmienicie.

Lecz pewnego dnia pojawił się mlecz. Właściciel ogrodu wyrwał go co prędzej; nie taki kwiatek chciał widzieć w swojej trawie. Ale następnego dnia pojawiły się cztery kolejne mlecze, a wkrótce były ich całe tuziny, jakby uparte roślinki czekały, by zaatakować wypielęgnowany trawnik, który już ledwo był z pod nich widać.

Ogrodnik był zrozpaczony. Nie pomagały żadne chemikalia, wręcz przeciwnie: mlecze kwitły jak najęte. Począł radzić się właścicieli ogrodów z całej okolicy: każdy opowiadał mu o jakimś złotym środku, on jednak wypróbował już wszystkie - na próżno!

Tylko jeden stary ogrodnik znalazł wyjście z sytuacji, jakiego jeszcze nikt nie zaproponował:

- Po prostu pokochaj te mlecze...