Czym właściwie jest czas? - zastanawiał się mistrz. - Czym jest chwila? Te trudne do uchwycenia terminy wymykają się naszemu pojmowaniu. Madsznun całe swe życie poświęcał miłości do Leili, kobiety, która była dla niego nieosiągalna, gdyż poślubiono ją komu innemu. On jednak nie przejmował się tym, że jego miłość nigdy nie będzie spełniona, liczyło się bowiem samo uczucie.
Pewien uczony chciał wyleczyć Madsznuna z tego opętania.
- Madszunie, powiedz mi, ile masz lat - zażądał, chcąc uzmysłowić zakochanemu, jak wielki kawał życia już stracił. Musiał wielokrotnie powtarzać pytanie, by Madsznun wreszcie przyjął je do wiadomości. Jakby obudzony ze snu, nieszczęśnik spojrzał na niego.
- Mam tysiąc i trzydzieści lat - odrzekł z cicha.
- Kpisz sobie ze mnie?! - rozzłościł się mędrzec - Taka wielka liczba może być wytworem tylko twojej chorej wyobraźni! A może naprawdę jesteś tak szalony, jak mówią?
W twarzy Madsznuna nie drgnął ani jeden mięsień. Spokojnie patrzył jak uczony piekli się, krzycząc bez końca i gestykulując żywo.
- Cóż się tak dziwi? - spytał wreszcie.
- Mam tysiąc i trzydzieści lat, gdyż tysiąc lat trwał moment, w którym spotkały się oczy Leili i moje, trzydzieści zaś lat przedtem i potem musiałem przeżyć bez niej.




